Wywiad z Mestre Nem

Mestre Nem, czyli Weelington Leandro de Freitas, urodził się w 1967 roku. W wieku 12 lat zaczął trenować capoeira u Mestre Reinaldo w grupie Morro de Santana, gdzie po 13 latach treningu awansował do stopnia contra-mestre.
Kiedy Mestre Reinaldo przyjął zaproszenie do innej grupy capoeira, zabrał ze sobą młodszych alunos, jednocześnie zostawiając bardziej doświadczonym uczniom oraz instruktorom możliwość wyboru. W 1992 roku, contra-mestre Nem wraz z contra-mestres Museu i Aranha, oraz professores Grande i Marcelinho, zakładają nową grupę o nazwie Artes das Gerais. Rok później contra-mestre Nem przeprowadza się do Niemiec, gdzie do dziś pracuje na rzecz rozwoju oraz propagowania capoeira w europie. Po pewnym czasie contra-mestre Marcelinho przeniósł się do innej grupy, contra-mestre Aranha założył własną grupę, Mestre Museu również założył własną, a professor Grande rozpoczął studia na uniwersytecie i przestał trenować Capoeira.

W uznaniu dla wieloletniej pracy na rzecz Capoeira oraz propagowania tej wspaniałej sztuki w Europie 14 czerwca 1996 roku otrzymał tytuł Mestre de Capoeira (Mistrza Capoeira). Artes das Gerais wiele zawdzięcza serdecznym przyjaciołom Mestre Paulinho Sabia (Z grupy Capoeira Brasil Rio de Janeiro) i Mestre Gato (Z grupy Senzala Rio de Janeiro), którzy bardzo dużo zrobili dla rozwoju tej grupy.

 

Jak wyglądały Twoje początki z capoeira i jak to się stało, że zacząłeś trenować?
Mestre Nem: Moją podróż z capoeira rozpocząłem w 1977r. z Mestre Reinaldo w dzielnicy Alto Paraiso. W tym czasie nie było tam wielu możliwości, żeby trenować w akademii. Istniała jedna stara akademia należąca do Senzali w dzielnicy Santa Tereza, ale nie mieliśmy oficjalnego pozwolenia na treningi; prowadził je w tym czasie Mestre Carnica. Jednak każdej niedzieli odbywała się tam otwarta roda, więc przygotowywaliśmy się do niej ćwicząc na stadionie Campo do Paraiso. Trenowaliśmy też z Mestre Reinaldo na tyłach jego domu. Ja sam byłem przez wiele lat przyjacielem Mestre Reinaldo i to on zaprosił mnie, żebym pierwszy raz zobaczył lekcję prowadzoną przez Mestre – w ten sposób zacząłem trenować capoeira. Trenowałem również z Tony Bocao- jednym z Mestre z tamtych czasów, który dziś już nie uprawia capoeira. U niego zdobywałem doświadczenie, jednak to Mestre Reinaldo, u którego uczyłem się ponad 10 lat, był tym, który przekazał mi podstawy capoeira.

Jakie cechy, według Ciebie, charakteryzują dobrego capoeiristę?
Mestre Nem: Capoeirista, który jest dobry, to nie ten, który przychodzi na roda, gra, wymierza ciosy, bije się. Dobry capoeirsta to ten, który umie podejść z szacunkiem do wszystkich. Do jakiejkolwiek roda pójdzie grać, umie wyjść, grać na instrumentach, śpiewa, gra umiejętnie- to dla mnie jest capoeirista. Posiada wiedzę, świadomość. Capoeirista nigdy nie jest w pełni doskonały, bo na capoeira trzeba nieustannie się uczyć. Zawsze jest coś nowego, coś co inspiruje, rozwija. Dlatego ciężko jest powiedzieć, że dany capoeirista jest już dobry, on się uczy, tak jak i ja. Tak to idzie, aż Cię zobaczą osiemdziesięcioletniego, grającego na roda (śmiech).

Większość capoeirstas, chociaż raz przechodzi swego rodzaju kryzys- są przekonani, że osiągnęli pewien pułap, którego nie potrafią przekroczyć i stopniowo tracą zapał i wiarę w siebie. Co poradziłbyś na takie momenty?
Mestre Nem: Żebyś miał zapał do pracy, musisz być zmotywowany przez swojego Profesora, Mestre, przez kolegów z treningu. Trzeba ćwiczyć; tylko ten będzie dobry na capoeira, kto trenuje. Jeśli przychodzisz na akademia, to staraj się rozpalać w sobie chęć do gry w roda, zdecydowaną chęć nauczenia się czegoś nowego. Czasem, aby odzyskać zapał, dobre są odwiedziny w innej akademii, jeszcze lepszy jest kilkudniowy wyjazd z grupą, gdzie kontakt z capoeira będzie bardzo intensywny.

Jakie są najczęstsze kontuzje wśród capoeirstas oraz co można zrobić, żeby zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia?
Mestre Nem: Kiedy zaczynałem przygodę, trenowaliśmy praktycznie wszystko źle. Kopaliśmy w worek bokserski byle jak, kopaliśmy w pień drzewa bananowego, uczyliśmy się rabo de arraia na worku. Był to trening zły, dawał więcej szkody niż pożytku, brakowało wiedzy. Teraz dopiero widzę, ile ignorancji mieliśmy wtedy. Dzisiaj rozumiem, że baza to wszystko, trzeba się nauczyć odpowiedniej postawy, umiejętnego poruszania, dokładnych kopnięć. Pracujcie dużo nad bazą, dużo cadeira, wzmacniajcie ciało. Trzeba uczyć się technik dokładnie, trzeba być dobrze rozgrzanym, rozciągniętym, uważać na kolana i kręgosłup. Ważne jest, żeby po ciężkim treningu rozluźnić się i dobrze się porozciągać.

Czy trenowałeś też inne sztuki walki?
Mestre Nem: Trenowałem ju-jitsu, przez pewien czas zajmowałem się tez kung-fu i boksem, ale capoeira zawsze była dla mnie na pierwszym miejscu.

Jaki jest Twój pogląd na łączenie różnych sztuk walki?
Mestre Nem: Kiedy już zdecydujesz się uczyć kilku sztuk walki, musisz umieć je rozdzielać i wiedzieć czego chcesz. Są osoby, które wkraczają w capoeira i wnoszą ju-jitsu ze sobą, już chcą robić chwyty, rzuty, dominować w roda. Ja zawsze zalecam rozdzielenie: capoeira to capoeira, inne sztuki walki to inne sztuki walki. Zatem tak jak wiele jest osób, które potrafią to robić, tak jest też wielu, którzy o tym zapominają. Zasada jest taka, że to capoeira powinieneś trenować najczęściej, jeśli jesteś capoeirstą. Druga sztuka zawsze zostaje na drugim miejscu, żebyś miał podstawę do chwytania, upadków, do wejść. Ważne, żeby ćwiczyć również takie rzeczy.

Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś przekazać swoim uczniom?
Mestre Nem: Najważniejszy jest szacunek. Szacunek dla Mestre i dla każdego współtrenującego jako osoby i jako capoeiristy. Starajcie się uczyć od siebie nawzajem, ale i poznawać nowe grupy, nowych ludzi, zawierać przyjaźnie, lecz również zwracać uwagę na fałsz w świecie capoeira. Takie są rady dla moich alunos.

Rozmawiał: Artur „Mutti” Salwarowski 
Wywiad zapożyczony z gazety „LOL” nr 2, 2004